Biegacz w święta – co zrobić by nie przytyć?

Przybranie na wadze chyba dla każdego jest ogromnym problemem, a dla biegacza, szczególnie tego trenującego niekoniecznie amatorsko podwójnie. Nic więc dziwnego, że dla wielu osób czas świąt to niekoniecznie miłe, przyjemne wizyty u rodziny, tony jedzenia i miliony pysznych kalorii, ale przede wszystkim obawa o dodatkowe kilogramy. Co więc zrobić, aby ten okres świąt nie dał się nam za bardzo we znaki, jeśli chodzi o przyrost masy ciała? Jak działać, by świętować rozsądnie, z przyjemnością, ale i z obowiązkowym umiarem?

***

Więcej kilometrów

Skoro w okresie świąt zjesz więcej, niż na co dzień, adekwatnie do tego zwiększ również i ilość kilometrów w danym treningu. W święta nie powinniśmy biegać według planów treningowych, ale wrzucić na luz. Może bieganie bez zegarka, bez mierzenie czasu, tętna, tempa… Po prostu wyjdź z domu i postaw na 1,5 – 2 godzin przyjemnego, swobodnego biegania. Najlepszą porą do takiego biegania jest ranek, dlatego też warto w taki sposób zaplanować sobie każdy dzień, by w te święta i okres do Nowego Roku móc sobie na te kilka jednostek treningowych pozwolić. Wolno, spokojnie, długo i dla przyjemności – to jest idealny plan na świąteczny czas. 

Umiar to podstawa

Jeśli mówimy o jedzeniu, nie musimy pozostawać przy ,,czystej misce”, a więc standardowym jedzeniu, które jemy niemal przez cały rok. Tutaj możemy sobie pozwolić na kilkudniowe odstępstwo od normy, ale pamiętając przy tym o zachowaniu umiaru. Wiele osób siadając do stołu, wciąż je, a potem się dziwią, że waga pokazuje ich nagle więcej. Jeśli będziemy jeść z umiarem, z całą pewnością zachowamy odpowiedni bilans kaloryczny, a nawet jeśli zjemy trochę więcej, a postawimy przy tym na długie bieganie, na pewno od nieco innego jedzenia od razu nie przytyjemy. Jeśli nie będziemy siedzieć i jeść na siłę w myśl słów Jakie to dobre… Wezmę jeszcze trochę… – z pewnością nas bilans kaloryczny wyjdzie na zero, a my będziemy w pełni cieszyć się nadal figurą, na jaką cały czas pracujemy. A co z alkoholem? W polskiej tradycji przyjęła się zasada, że nie ma świąt bez alkoholu. Jeśli nie czujesz potrzeby, nie pij, bo alkohol to tylko puste kalorie, które nie tylko nic organizmowi nie dają, co jeszcze go zatruwają. Po co więc to robić, jeśli nie mamy ochoty? Chyba, że mamy, to wtedy warto wybierać alkohole, które są najmniej szkodliwe i najmniej kaloryczne. W pół litra wódki mamy około 1100 kalorii, z kolei w butelce wina jedynie 450 kalorii. Czy więc nie lepiej postawić na wytrawne wino, które nie jest bombą kaloryczną, a które dodatkowo niesie za sobą sporo pozytywnych aspektów zdrowotnych, o ile oczywiście pijemy z umiarem? 

Pomoc w obowiązkach

Bez wątpienia w okresie świąt powinniśmy postawić i na aktywność w formie obowiązków. Przyniesienie choinki, posprzątanie domu, robienie zakupów, udekorowanie ogrodu, pomoc przy przygotowywaniu kolacji wigilijnej. Każdy sposób jest dobry, bowiem wszystko oprócz bezczynnego siedzenia na kanapie pozwoli nam spalać nasze nielubiane kalorie. A w trakcie świąt, dobrze jest wyjść na rodzinny spacer. Oczywiście tym żółwim tempem nie spalisz zbyt wielu kalorii, ale możecie się umówić z rodzinką, że na koniec zrobisz dodatkowo na szybko kilka kilometrów biegu i zaraz wrócisz, zanim oni na dobre rozsiądą się na kanapie z rozgrzewającą herbatką. Zgoda? 

Podsumowanie

Jeśli odpowiednio zaplanujemy czas świąt, jeśli będziemy pomagać w obowiązkach domowych, postawimy na umiar w jedzeniu i nie zapomnimy o długim bieganiu, gdzie będą to takie dwie godziny tylko dla nas, wówczas z pewnością nas bilans kaloryczny nie będzie dodatni, a my będziemy w pełni cieszyć się dalszą walką o upragnioną figurę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *