Jak polubić bieganie?

Nie znoszę biegać, nienawidzę biegać, to nie jest dla mnie, wypluwam płuca… tak z całą pewnością słyszymy od osób, które uwaga – nigdy nie biegały lub mają doświadczenie w rozpoczęciu w jeden dzień i zakończeniu przygody z bieganiem w drugi. Tak, jak każda dyscyplina sportu, jak każda nowa praca, nowe wyzwanie, tak biegania trzeba się nauczyć, małymi krokami powoli wspinać się na coraz to wyższe szczeble joggingu. Jak więc polubić bieganie? O tym w dzisiejszym artykule!

***

Mobilizacja i chęci

Rzeczą najważniejszą, o jakiej należy pamiętać zanim zaczniemy cokolwiek robić to mobilizacja i chęci. Bez tego nie jesteśmy w stanie tak naprawdę osiągnąć niczego. Osoby, które nie mają w sobie chęci, z pewnością nawet jeśli na siłę pójdą kilka razy pobiegać, zaraz i tak zrezygnują. Tylko poprzez chęć do zmiany lub do wprowadzenia aktywności biegowej w nasze życie, jesteśmy w stanie z bieganiem się wręcz zaprzyjaźnić. Mamy więc chęci, mobilizacja w nas aż kipi, zaczynamy…

Od czego rozpocząć przygodę z bieganiem?

Od kupna butów. One stanowią element nadrzędny i na nich należy się skupić. Jeśli chodzi o odzież wystarczą zwykłe, sportowe ubrania, jeśli zaś o buty, aby nie doprowadzić już na starcie do kontuzji, inwestycja w obuwie do biegania to priorytet. No dobra mamy i buty, co dalej?

Wiele zależy od tego, w jakiej jesteśmy kondycji. Jedni zaczynają bieganie w momencie, gdy mają 10 kilogramów nadwagi, a jedyną aktywnością było do tej pory przełączanie kanałów pilotem, inni zaś dużo spacerują, jeżdżą na rowerze, grają w piłkę. Ci, którzy mogą sobie pozwolić na bieg ciągiem mają szczęście, ci, którzy nie są w stanie zbyt długo biegać, czytaj truchtać, powinni ten trucht przeplatać marszem. Marszobiegi są bardzo efektowne i pozwalają budować formę, wzmacniać kondycję, jak również i wytrzymałość, a do tego wpływać na samą wydolność organizmu. Wiele osób popełnia bardzo duży błąd, stąd też przygoda z bieganiem kończy się szybciej, niż się zaczęła. Wychodzimy biegać i biegniemy, aż nie padniemy, albo chcąc pochwalić się na portalu społecznościowym biegniemy od razu 5 km, nawet jeśli tuż po ledwo jesteśmy w stanie oddychać i iść. Nie o to tutaj chodzi. Jeśli będziemy krok po kroku szli w stronę pokochania biegania, tak się stanie. Na początek 200 metrów marsz, 200 metrów bieg, potem pół kilometra bieg, 200 metrów marsz i tak powoli, powoli wydłużamy dystans biegu, a skracamy marsz, aż w końcu uda nam się dany odcinek pokonać biegając. Kiedy to opanujemy można dalej pracować nad szybkością i samym dystansem. Pamiętajmy jednak, że nie od razu Rzym zbudowano, dlatego też powoli do przodu, a efekty same przyjdą.

Najczęściej pojawiające się problemy:

  • zadyszka

Z tym ma problem większość. Zaczyna się zadyszką i już mamy dosyć. Spokojnie, większość osób biegających ją ma, nawet, jeśli biegają już bardzo długo. Najgorzej jest przez pierwsze 10 minut, później organizm stara się dostosować do warunków biegowych. Jeśli zadyszka jest zbyt duża i uniemożliwia nam oddychanie, można przejść do marszu, by ponownie kontynuować bieg. Skoro wykonujemy aktywność, męczymy się, a zadyszka jest czymś naturalnym.

  • spojrzenia innych osób

Bardzo często obawiamy się tego, co powiedzą inni. Wyglądam źle, jestem za gruba, czerwona jak burak, wyglądam fatalnie, pot ze mnie kapie. I co z tego? Biegając robisz coś dla siebie i dążysz do lepszego jutra. Uwierz, jesteś zdecydowanie większym zwycięzcą niż ci wszyscy, którzy jadą teraz koło Ciebie samochodem i się z Ciebie śmieją. Za jakiś czas, to Ty będziesz śmiała się z nich.

Przykładowy trening dla osoby początkującej:

  • 1 tydzień

Biegamy wolno tak długo, aż będziemy bardzo zmęczeni. Potem przechodzimy do marszu, który ma trwać tak długo, jak sam bieg. Możemy przeplatać 3 minuty biegu, 3 minuty marszu itp… Możemy biec 10 minut i 10 minut maszerować. Wszystko zależy od naszej kondycji. Cały trening powinien trwać od 20 – 50 minut.

  • 2 tydzień

Biegniemy tak długo, aż nie będziemy mocno zmęczenie, stosunkowo wolnym tempem, następnie przechodzimy do marszu, który powinien trwać o ⅓ długości mniej, niż sam bieg. Możemy biec 3 minuty, 2 minuty marszu itp… Cały trening powinien trwać od 20 – 50 minut.

  • 3 tydzień

Biegniemy tyle, aż będziemy mocno zmęczenie, a następnie marsz powinien trwać o połowę mniej, niż sam bieg. Na przykład 4 minuty biegu, 2 minuty marszu itp… Cały trening powinien trwać od 20 – 50 minut.

  • 4 tydzień

Biegniemy tyle ile zdołamy do mocnego zmęczenia, marsz krótszy o ⅔ długości od biegu. na przykład 3 minuty biegu, jedna minuta marszu itp…. Cały trening powinien trwać od 20 – 50 minut.

Stosując się do powyższych rad, jesteśmy przekonani, iż każdy prędzej czy później polubi bieganie, które stanie się częścią życia każdego człowieka, a zdanie dzień bez treningu dniem straconym będzie miało sens.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *