Motywacja do biegania


Z motywacją jest bardzo ciężko i to zarówno wśród początkujących, jak również i zaawansowanych biegaczy. I o ile jeszcze pierwsze treningi zazwyczaj napędzają nas do działania, bo to coś innego, bo chcemy więcej, szybciej, lepiej, o tyle po chwili pierwsze zauroczenie mija, a wyjście z domu przeciąga się z godziny na godzinę, aż w końcu całkowicie rezygnujemy. Skąd więc wziąć tą motywację? Co zrobić, by chciało nam się chcieć?

***

Podstawą jest postawienie pierwszego kroku

Od samego mówienia nic nie jesteśmy w stanie zrobić. Często oglądamy filmiki, słuchamy innych ludzi, wydaje nam się, że jesteśmy gotowi, ale przychodzi co do czego i nie robimy nic. Bo za ciepło, bo za zimno, pada deszcz, za duże słońce, boli brzuch, słaba noc, chore dzieci… Powodów, dla których szukamy wymówek można byłoby szukać w nieskończoność. Ale tak ma każdy z nas. Na tym polega życie. Idąc jednak zasadą dla chcącego nic trudnego, można wszystko, tylko trzeba w odpowiedni sposób wszystko sobie poukładać. Jeśli wydaje nam się, że nie mamy czasu, może dobrze byłoby zobaczyć, czy nie ma rzeczy, które nam go niepotrzebnie zabierają? Przeglądanie Facebooka, Instagrama, niepotrzebne plotki z sąsiadką? Często dopiero w momencie rozłożenia wszystkiego na czynniki pierwsze zdajemy sobie sprawę z tego, że ten czas jest, tylko że my niewłaściwie nim zarządzamy. Chcemy, to zróbmy to! Nie jutro, za tydzień, od nowego miesiąca, po nowym roku. Załóżmy buty i wyjdźmy bez względu na to, jaka za oknem jest pogoda, jakie jest ciśnienie, godzina i ile jeszcze mamy przed sobą do zrobienia. Po prostu ruszmy się! I tak za każdym razem, aż w końcu zdamy sobie sprawę, że nie umiemy bez tego żyć, że bieganie zawładnęło naszym życiem, a my chcemy więcej i więcej. I oczywiście nawet na takim etapie często się nie chce, a motywacja jest zerowa, ale mimo wszystko trzeba szukać kolejnych sposobów na to, jak się zmotywować, by iść do przodu, a nie cofać się.

Ważne jest wyznaczyć sobie cel

To, że się zaczęło to jedno, ale żeby nam się chciało dalej, warto wyznaczyć sobie cel. Jeśli wiemy, ze gdzieś tam na mecie czeka nas coś dobrego, z chęcią ku niej zmierzamy. Warto więc stworzyć coś, co da nam właśnie plan działania. Może na początku warto obrać odległość, później tempo? Chcę zrobić swoje 5 km bez zatrzymania się! Chcę pokonać 10 km do końca roku! Pragnę zrobić półmaraton w 1:50 minut. Dla każdego cel będzie zupełnie inny, ale bez wątpienia dla każdego też będzie on trudny i pracochłonny. Nie warto się porównywać do kogoś, bo każdy z nas jest zupełnie inny, każdy ma inne predyspozycje i inne możliwości. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że to ma być cel, który pokonujemy my sami, a nie ktoś inny za nas. Mierzmy też siły na możliwości. Nie wymagajmy od siebie niemożliwego, bo taki cel zamiast nas przybliżać do mety, będzie nas demotywował i sprawiał, że ta meta będzie coraz dalej i dalej, a nam w pewnym momencie zabraknie sił i chęci, by ją przekroczyć. Najważniejsza  jest metoda małych kroczków. Zacznijmy od czegoś, co jest w zasięgu naszych możliwości. Jeśli uda się to zrealizować, pójdźmy dalej i wyznaczmy sobie kolejne, jeszcze bardziej ambitne plany.

Nagrody za bieganie?

Któż z nas nie lubi nagród? Kto nie kocha prezentów, małych dodatków, ciekawych gadżetów? Uwielbiamy je wszyscy. A więc może aby się zmotywować, warto wyznaczyć sobie takie nagrody samemu dla siebie? Za przebiegnięcie w miesiącu pierwszych 50 km nowe legginsy? A może za ukończony start w zawodach nowa czapka? Im bardziej będziemy się nagradzać za rzeczy, które trzeba wykonać, tym mobilizacja stanie się dla nas większa. Nie kupujmy sobie czegoś ot tak, bo mamy na to ochotę, ale postawmy na to, by na wszystko trzeba było ciężko zapracować. Zbierajmy punkty za każdy bieg, określajmy na co możemy sobie pozwolić, co za to dostaniemy. Zobaczycie jak szybko zachce Wam się ,,kręcić kolejne kilometry”.

Warto się chwalić

Od dziecka uczono nas, że chwalenie to nic dobrego, ale jeśli w grę wchodzi mówienie o tym, czego dokonujemy, co nam się udaje – to jest to dobra strona, bowiem w ten sposób motywujemy się jeszcze bardziej do ciężkiej pracy. Endomondo, Facebook, Instagram… Lubimy pokazywać innym, jak wygląda nasze życie. Wstawiając zdjęcie z biegu lub informacje odnośnie przebiegniętych kilometrów, inni z pewnością napiszą nam słowa wsparcia, pochwały, a my sami będziemy pękać z dumy. To wszystko sprawi, że zechcemy jeszcze więcej i jeszcze mocniej działać, by znowu pokazać kolejne nasze możliwości, nasz progres i naszą ciężką pracę. A często również i dzięki takim wpisom na portalach społecznościowych motywuje się do pracy kolejne osoby, które wcześniej tak jak Ty nie miały chęci, wizji i motywacji, by zrobić ten pierwszy krok.

Wyobrażajmy sobie w trakcie biegu

Biegniesz na treningu i widzisz siebie wbiegającą na metę z nową życiówką. Wizualizujesz sobie, jak inni na Ciebie patrzą, jak znajomi podziwiają, jak rodzina pęka z dumy. Biegniesz, marzysz, wyobrażasz sobie i nawet nie wiesz, jak zleciały Tobie kilometry. Bez wątpienia takie rozwiązanie jest bardzo dobrym, by móc odbyć trening i nie myśleć w jego trakcie jak jest ciężko, jak trudno i jak już chcemy żeby się to skończyło. Z biegiem czasu bieganie sprawia więcej przyjemności i frajdy, ale mimo wszystko nadal warto marzyć.

Jak więc widać propozycji na mobilizowanie się do biegania jest sporo. Nie zawsze jest łatwo, każdy ma gorszy dzień i słabszą chwilę. Na pewno nie można się poddawać i rezygnować. Nigdy! Pamiętajmy, że najgorzej jest założyć buty i wygodny strój. Kiedy już to zrobimy, po pierwszym przebiegniętym kilometrze nie będziemy żałować. W trakcie z pewnością zadamy sobie kilka razy pytanie: no co mi to wszystko, po czym kończąc powiemy sobie – i kiedy następny?