Wstrzemięźliwość a zdrowie

Dogadzanie swojemu apetytowi – czyli brak wstrzemięźliwości – może doprowadzić do zniszczenia równowagi między intelektualnym, moralnym i fizycznym wymiarem życia człowieka. Szatan wielokrotnie usiłował sprowokować Jezusa i spowodować Jego upadek. Ale nigdy nie odniósł sukcesu, ponieważ Jezus zawsze polegał na wszechmocy Ojca. Kuszony był w różnoraki sposób: od oddziaływania na zmysł apetytu, poprzez odwoływanie się do ludzkiej dumy, aż do próby wywołania żądzy posiadania.

Tak więc Jezus pozostaje doskonałym wzorem zwycięzcy nad pokusami doczesności. Noe szukał zapomnienia w alkoholu. Abraham uciekł się do podstępu i pozamałżeńskiego związku. Dawid zabrnął tak daleko w swojej żądzy posiadania żony innego mężczyzny, że spowodował jego śmierć. Mojżesz stracił cierpliwość i zabił Egipcjanina. Piotr wyparł się swojej dotychczasowej wiary. Chrześcijanie z Koryntu przedłożyli lojalność wobec ludzi nad wierność Jezusowi. Galicjanie w ewangelię łaski próbowali wpleść poselstwo o zbawiających uczynkach. Pocieszeniem niech będzie fakt, że ludzka słabość ukryta za tarczą mocy Bożej sprosta nawet najbardziej wyszukanym wybiegom księcia ciemności. Źródło zdrowia w jego wszystkich wymiarach tkwi we wstrzemięźliwości, a moc Chrystusa gwarantuje zwycięstwo w walce z pokusami.

Relacja między zdrowiem a wstrzemięźliwością zbliżona jest do związku zaprawy murarskiej i cegły. Bez wstrzemięźliwości nie można ani budować zdrowia, ani utrzymać go w należytej formie. Prawdziwa wstrzemięźliwość uczy odrzucania rzeczy szkodliwych i przyjmowania – pożytecznych.